Conquita Qiunia Vasquez
Conquita Qiunia Vasquez
Conquita Qiunia Vasquez
Ten zagar odmierza tygodnie do conQuestu. Co tydzień w poniedziałek wieczorem, wskazówka przesuwa się i ujawniamy kolejne atrakcje konwentu
info : organizatorzy : atrakcje : konQrsy : Qiunia : Sprzymierzeńcy : Program

Pewnie, wszyscy mamy własne zdanie, a dyskusja należy do najulubieńszych zajęć prawdziwego miłośnika fantastyki. Zwykle spieramy się za pośrednictwem Internetu, czasem jednak, gdy jest po temu okazja, spór toczyć się może i na żywo. Ileż to spotkań utknęło wiec w martwym punkcie, gdy ich słuchacze wzięli się za łby, nie dopuszczając prelegenta do głosu?

Wszystkich miłośników gorącej dyskusji zapraszamy do Klubu Dyskusyjnego. Zapewniamy gorące tematy, wygadanych prowadzących i sprzyjającą kulturalnej wymianie poglądów atmosferę. Nie, nie proponujemy wam ugrzecznionej rozmowy, której wniosek i tak jest zaplanowany. Tu trzeba mieć swoje zdanie i argumenty na jego uzasadnienie, inaczej pożrą cię większe jeszcze rekiny dyskusji.

I co? Jesteś dość twardy, by sprawdzić się w konfrontacji na żywo?

Tematy:

I - Zderzenie cywilizacji.
WTC, Izrael czy Irak to tylko ostatnie pola starć wielkich cywilizacji - Zachodu i świata Isalmu. Czy ta konfrontacja jest nieuchronna, dlaczego kultury nie potrafią współżyć pokojowo, gdzie się podział wpływ cywilizacyjny Arabów i czy mamy moralne prawo narzucać komukolwiek nasze, wszakże lepsze, wzory kulturowe? Czyli - niefantastyczny temat na czasie.

II - Dlaczego miłośnicy fantastyki to fanatycy?
Fantastyka jest jak czosnek - można ją tylko kochać albo nienawidzić. Miłośnicy gatunku okopani są na swoich pozycjach i głośno wyrzekają na istnienie getta, do którego sami się wepchnęli. A może to niewyrobieni literacko czytelnicy tzw. "mainstreamu", nie znając zupełnie książek fantastycznych, tkwią w okowach uprzedzeń, całkiem niesłusznie gardząc światłym środowiskiem fanów? Czyli próba spojrzenia na nas samych choć troszkę obiektywniej.

III - Ekranizacja Tolkiena - wizja geniusza czy świętokradztwo?
Niegodny Peter Jackson porwał się na literę Świętej Księgi, przeinaczając w sposób ohydny jej treści zasadnicze. Adaptacja ma jednak swoje prawa i można by sądzić, że zmiany w fabule były nieuniknione, a ich wprowadzenie nie zmienia wymowy "Władcy Pierścieni". Nie znany jeszcze zakończenia filmowej Trylogii, pokuśmy się jednak o opinię - czy otrzymujemy okraszony efektownymi pejzażami gniot, rojący się od błędów i wypaczeń, czy największy film fantastyczny wszechczasów?

IV - Przemoc w grach fabularnych - dlaczego?
Rzezanie orków toporem, prucie długimi seriami z broni maszynowej i odwaga w obliczu przeważających sił nieprzyjaciela (podparta, zresztą, solidnie wypasionymi cechami) to kwintesencja sztuki RPG. Sesja, na której posoka nie płynie równym strumieniem gwarantuje emocje porównywalne z lekturą "Tygodnika pszczelarza". Wiadomo równie powszechnie, że wyższe stadia zawansowania gracza nieuchronnie zmierzają w stronę epatowania cierpieniem natury psychicznej. Czy gry fabularne czerpią więc swoją siłę z opisu patologii, a każda postać koniecznie musi być sadystycznym socjopatą? Nie da się inaczej?

V - Kobieta w fantastyce?
Laska, panna czy madame? Grafika fantastyczna ma bogate tradycje prezentacji kobiety wyłącznie w charakterze przedmiotu pożądania, a i na kartach literatury kobieta silna, dzika, pierwotna i mądra do niedawna stanowiła zwierza spotykanego rzadziej jeszcze, niż jednorożec. Czemu z okładek książek fantastycznych co rusz błyskają nagie biusty, twórcy gier fabularnych reklamują swoje produkty jawnie budzącymi męską podnietę grafikami, a jeśli jaka kobieta stara się temu trendowi przeciwstawić, zaraz pryska jadem na niezdarnych, brzydkich, głupich i sprośnych niczym capy mężczyzn? Fantastyczna wojna płci.

VI - Czy RPG leczy kompleksy
Czy gry fabularne leczą kompleksy? Czy postaci, którymi gramy, kompensują kompleksy uczestników zabawy i ułatwiają funkcjonowanie w społeczeństwie, albo stanowią tylko ucieczkę w świat fantazji i produkują rzesze nieprzystosowanych do życia marzycieli? A może są tylko nieszkodliwą zabawą, a kolejni bohaterowie to wyłącznie aktorskie wyzwania, nie mające związku z naszym mrocznym wnętrzem?

VII - Czy organizatorzy ConQuestu to infantylni idioci.
No bo co innego można powiedzieć o osobach, które grają na najniższych instynktach, zapewniają tanią, kuglarską podnietę i (o zgrozo!) reklamują konwent przy pomocy bloga, kierując się, diabli wiedzą, albo zimną kalkulacją, albo bezinteresowną rządzą czynienia zła? O mordercach niewinnych konwentów, przyjmujących postawę jawnie wyższościową nawet w tej krótkiej notatce? My mamy swoje przemyślenia na temat sposobu organizacji imprez. Przyjdź zatem i schlastaj je na żywo.

VIII - Odgrywanie postaci innej, niż gracz, płci - perwersja czy aktorskie wyzwanie?
Czy jest coś obrzydliwszego, niż studwudziestokilowy brodacz, który w czasie sesji udaje zwiewną elfią seksbombę? Jasne, spojrzenie na świat oczyma drugiej płci to z pewnością interesujące wyzwanie, które sprawić może nielichą frajdę - ale czy wolną od pewnej chorobliwości? To dyskusja dla prawdziwych twardzieli, mistrzów retoryki i argumentacji, przeprowadzimy ją bowiem w systemie debaty oksfordzkiej, w której dyskutanci losują stanowiska. I co, jesteście dość twardzi?

conQuest@rpg.pl tel: (506) 607-331 - stronę sponsoruje literka Q,
Konwent Miłośników Fantastyki i Gier Fabularnych 01.05.2003 - 04.05.2003 KRAKÓW